Zanim kupiłem labradora: rzeczy, których nikt mi nie powiedział
Deszcz bębnił o dach samochodu, a ja szedłem chodnikiem z mokrym labradorem ciągnącym na smyczy tak, jakby świat składał się wyłącznie z kałuż i błota. Moje ręce były przesiąknięte wodą, kurtka przemoczona, a w głowie kołatała się myśl: „Czy naprawdę wiedziałem, w co się pakuję?” Kilka godzin wcześniej rozmawiałem z weterynarzem, który z uprzejmym uśmiechem…

